Pamiętam film pod tytułem 101 dalmatyńczyków. Miły film o zabawnych pieskach, które zostały porwane przez złą kobietę, która chciała zrobić sobie z nich futro. Bajka szczególnie zabawna, że w jej filmowej wersji widzimy prawdziwe psy, jedynie w niektórych sekwencjach mamy użyty komputer. Śmieszyła mnie scena gdy niania szczekała przez sen, a psy się porozumiewały. Do [...]
Read the rest...
admin on Lipiec 28th, 2010
Kot spacerował nocą po osiedlu. Miauczał, że mu domowników ukradli. Głupek, nie mógł zrozumieć, że z domu wywalili go. Zrobiło mi się go żal więc zabrałem go do siebie. Mieliśmy małe przejścia na początku, bo nie dało się go wprowadzić do domu. W końcu stał się moim osobistym ochroniarzem i śpi teraz pod liściem przy drzewie. Dokładnie obok mojego domku. Miałem ubaw gdy go zobaczył pasikonik. Wyskoczył prawie z kapci, gdy ten kichnął wąchając go. Kociak chce się bawić ze wszystkimi robaczkami, ale wytłumaczyłem mu, że zabawa może skończyć się tragedią niekoniecznie dla niego. Lubi się tarmosić o drzewo i skakać w trawie. Raz przyszedł z jakąś kiełbasą. Pewno dzieciaki mu dały. No wiem, że trzymanie takiego kota może być niebezpieczne, ale postaram się znaleźć mu miły i kochający dom. Myślę, że uda mi się do końca lata. Nie wyobrażam sobie jak śpi tu na zewnątrz w środku zimy. Dobry kociak, ale musi mieć dom i pana, który może go przytulić a nie tylko pochodzić po jego sierści.
admin on Lipiec 28th, 2010
W środku lata przyszedł do mnie jakiś pająk. Miał nadzieję, że mu pozwolę przespać się przez kilka dni w moim domku. Ale ja znam takich konowałów. Niby tylko kilka dni, a tu nie zauważysz kiedy wprowadzi się z całą rodzina i zapaćka ci dom swoimi pajęczynami. Zamknąłem mu przed nosem drzwi. Odgrażał mi się, że następną pajęczynę uplecie specjalnie dla mnie. No cóż. Gdybym tylko chodził po drzewach może i skusiłbym się na wizytę u niego, ale ja wolę przestrzenie ziemi. Od dziecka mam lęk wysokości i nawet po liście wolę wchodzić na mniejsze gałęzie. Pająk poszedł więc sobie nękać innych. Ciekawe czy ktoś da się nabrać na jego skamlanie. Biedny taki i samotny pajączek, chce tylko na kilka dni mieć przytułek. Kilka dni później słyszałem, że jeden robaczek dał się na to nabrać, a teraz szuka nowego lokum. Łatwo było poznać po maluchu, że nie jest lotny w tych sprawach i dał się jak dziecko wykorzystać. Uprzedzałem go, ale nie słuchał. Pomogłem mu jednak znaleźć nowy dom. My robaczki musimy trzymać się razem.
admin on Lipiec 28th, 2010
Pszczoły wracały do ula gdy napotkały bąka. Widziałem jak plotkowały. Mam nadzieję, że nie o mnie. W końcu z nimi to nic nie wiadomo. Latają sobie wysoko nad twoją głową i kto wie co im po głowie chodzi. Mogą na ciebie splunąć, a ty nawet nie zauważysz kiedy i jak. Podobno pszczoły były daleko za miastem. Znalazły tam łąkę pełną pięknych kwiatów różnego gatunku i koloru. Łąka jest zadbana przez dużych osobników. Koszą trawę specjalnym narzędziem, dzięki czemu w powietrzu unosi się piękny zapach trawy. Pszczoły mają zamiar tam wracać codziennie, by kosztować nektar z kwiatów. Bąk postanowił sam zobaczyć tę łąkę. Próbowałem przekonać go, żeby mnie zabrał tam, albo chociaż pilotował, ale on uznał, ze dla mnie to za daleko i niebezpiecznie. Skąd może to wiedzieć. No ok, po drodze jest ruchliwa ulica i ta szkoła, ale w końcu to mój świat i mam prawo decydować gdzie chcę iść. Ślimak mówił, że wie gdzie jest ta łąka, ale za nim ja z nim dojdę to lata miną. Próbowałem więc wytłumaczyć mu, że niestety ale już zaklepane jest miejsce pasażera.
admin on Lipiec 28th, 2010
Zastanawiające jest to, że w końcu spotkałem bąka na swej drodze i okazało się, że on jest taki duży i tak wysoko lata. Zaprosiłem więc go na małe co nieco, ale zażądałam aby przyniósł coś dla siebie do zjedzenie. Nie chciałem wyjść na skończonego kretyna, który nie wie co je taki bąk. Ja zajadałem się liśćmi, zielonymi jeszcze – czerwonych nigdzie nie mogłem znaleźć. Parszywy dzień. No ale w końcu bąk wrócił i chwilkę pogadaliśmy przy przekąsce. Mówił mi, że szkoła do jakiej szedłem z rodzicami jest duża i pełno tam dużych istot. Widział tam też ptaki, które wsuwały takie robaczki jak ja. I dobrze, że nie poszedłem do tej szkoły. Nie wiadomo jak bym skończył. Szkoła przetrwania wręcz. Podobno jeden ślimak zaplątał się tak z jakąś muchom zagadał i wredny duży gość zdeptał go. Co za świat. Gdzie ci ludzie mają oczy. My też mamy prawo do wykształcenia. Biedny ślimak dochodził do siebie wiele dni, ale i tak nie mógł przeżyć bez domku. Swoją droga taki ślimak to ma super życie gdziekolwiek idzie niesie dom na plecach. Musi mu być i ciężko.
admin on Lipiec 28th, 2010
Byłem sobie robaczkiem, który nie wiedzieć czemu szukał bąka do zjedzenia na śniadanie. Szukałem i szukałem. Dopiero ślimak powiedział mi, że nie jestem mięsożerny tylko roślinożerny. No cóż nawet taki inteligent jak robaczek może się pomylić. Istotne jest to, że za w czasu mi to powiedział za nim zjadłem większego od siebie. Zastanawiam się jednak nad tym co jedli moi rodzice i czemu nic mi o tym nie powiedzieli. Hmm… Może to patogeny czy co. Nie pamiętam co dostawałem w młodości a przecież żyję już kilka miesięcy. Musiałem coś zauważyć. Ślimak to jednak łebski facet i dobry kumpel, że pomógł mi. Musi mieć sporo szkół skończonych, że tyle wie o życiu różnych istot. Chciałbym być tak mądry jak on. Rodzice chcieli nawet posłać mnie do jakiejś szkoły, ale w końcu przejechał ich autobus, a ja wróciłem do dziurki i łączki, którą znam. Co będę ryzykował własnym życiem po to tylko, żeby wiedzieć co je taki sobie ślimak.